Pływanie w Atlantyku na Azorach
beaches-natural-pools

Pływanie w Atlantyku na Azorach

Jechałem na swoją pierwszą wyprawę na Azory przekonany, że mniej więcej rozumiem, czym jest pływanie w oceanie w północnym Atlantyku. Pływałem u wybrzeży Bretanii, na zachodnim wybrzeżu Irlandii, a nawet pewnego pamiętnego i lekko nierozważnego popołudnia w Kornwalii w kwietniu. Myślałem, że wiem, jak to jest, gdy woda jest „zimna, ale do zniesienia”. Azory zweryfikowały to przekonanie.

Za pierwszym razem, gdy naprawdę wszedłem do wody, ze skalnej półki niedaleko Faial, temperatura nie była szokująca — chodziło raczej o to, że ten chłód nigdy nie ustępował. Nad Morzem Śródziemnym, a nawet na Wyspach Kanaryjskich, sierpniowa kąpiel ma taki moment, w którym ciało się przyzwyczaja, a morze zaczyna wydawać się niemal ciepłe. Tutaj ten moment po prostu nigdy nie nadchodzi. Przyzwyczajasz się do tego, że jest znośnie. Nie doczekasz się ciepła.

To coś, o czym nikt nie mówi wystarczająco jasno przed wyjazdem: Azory leżą na otwartym północnym Atlantyku, a Prąd Zatokowy, który utrzymuje tu łagodne powietrze, niewiele robi dla temperatury wody. Czytałem dość dużo o wzorcach pogodowych archipelagu, żeby wiedzieć, że nie zachowuje się on jak jego południowoeuropejscy kuzyni, ale i tak spakowałem się tak, jakbym jechał gdzieś, gdzie chciałbym spędzić popołudnie, unosząc się w kostiumie kąpielowym. Nie wykorzystałem tego kostiumu tak, jak sobie wyobrażałem.

Skała, nie piasek

Drugą rzeczą, którą musiałem sobie na nowo poukładać w głowie, było to, co pod stopami — a właściwie pod dłońmi, bo przez większość czasu raczej się schodzi do wody, niż wchodzi się brodząc. São Miguel ma kilka piaszczystych odcinków, podobnie Faial, ale domyślnym punktem wejścia na wyspach jest wulkaniczna skała — bazaltowe półki, naturalne stopnie wyżłobione przez działanie fal, czasem drabinka przykręcona do skały przez kogoś, kto dba o dane miejsce. To zupełnie inna relacja z morzem niż leżenie na piasku i stopniowe brodzenie w głąb. Schodzisz w dół, angażujesz się w to w pełni, a potem jesteś już w wodzie.

Na São Jorge przybiera to swoją najbardziej dramatyczną formę: fajãs, te płaskie lawowe platformy na poziomie morza, z których wyspa jest znana, stawiają cię wprost przy linii wody, praktycznie bez plaży. To efektowny sposób pływania — na wysokości linii horyzontu, z czarną skałą za plecami — ale nie jest to relaks w takim sensie, w jakim relaksujący jest dzień na plaży. Cały czas masz z tyłu głowy świadomość fali, tego, gdzie skała robi się śliska, i faktu, że wyjście z wody wymaga więcej koordynacji niż wejście do niej.

Nie mówię tego wszystkiego, żeby cię zniechęcić. Jedne z moich najlepszych pół godzin z całej podróży spędziłem, unosząc się na wodzie przy skalnej półce na Pico, patrząc na zielone zbocze z pasącym się bydłem, a dalej — na kontur Faial po drugiej stronie kanału. To po prostu inny rodzaj pływania niż ten, do którego przyzwyczaja wakacyjny pobyt na plaży, i opłaca się przestawić swoje wyobrażenia zawczasu, a nie dopiero na miejscu.

Właściwie nie ma tu „sezonu”

Zakładałem też, tak jak przy większości Europy Południowej, że będzie jasno wyznaczone okno czasowe — kilka miesięcy, w których woda naprawdę nadaje się do pływania, i reszta roku, w której już nie. Azory nie działają w ten sposób. Okres od końca lipca do września jest najlepszy, jaki może być, a nawet wtedy „najlepszy, jaki może być” oznacza chłodny, a nie ciepły. Poza tym przedziałem ludzie nadal pływają — poznałem kilka osób, które robią to zimą, krótko i z pełną świadomością tego, co robią — ale przestaje to być coś, na co decydujesz się pod wpływem chwili.

Tym, co zmienia się bardziej niż temperatura wody, jest właściwie niebo. Na Azorach jest lokalne powiedzenie o czterech porach roku mieszczących się w jednym dniu, i przekonałem się, że dotyczy to w równym stopniu planów kąpielowych, co pieszych wędrówek. Spokojny, słoneczny poranek, który wygląda idealnie na kąpiel, może w ciągu godziny zamienić się w pochmurny i wietrzny, a stan morza może za tym podążyć. Jeśli zastanawiasz się, kiedy jechać właśnie pod kątem pływania, warto przeczytać, jak wygląda tu kwestia najlepszego czasu na wizytę, zanim ustalisz terminy — bo to nie jest ta sama kalkulacja, co wybór tygodnia na śródziemnomorskiej plaży.

Co właściwie spakowałbym teraz

Gdybym wracał tam, wiedząc to, co wiem teraz, moja torba wyglądałaby inaczej. Porządna pianka, nie cienka koszulka z lycry — większość osób, które widziałem pływające dłużej niż kilka minut, miała na sobie neopren o grubości co najmniej 3 mm, nawet w sierpniu. Buty do wody lub stare trampki na skalne wejścia, bo bose stopy i mokry bazalt nie idą ze sobą w parze.

I przestałbym oczekiwać, że potem położę się na ręczniku, bo zwykle nie ma tam piasku, na którym można by leżeć — schniesz na stojąco, na skale, na wietrze, co samo w sobie jest swego rodzaju rytuałem. Jest ogólna lista rzeczy do spakowania na wyspy, która obejmuje kwestię warstw ubrania, ale sprzęt specyficzny dla pływania łatwo pominąć, jeśli w głowie masz zakodowane to jako wyjazd plażowy.

Przestałbym też traktować pływanie jako centralny punkt dnia i zacząłbym traktować je jako coś, co wpasowuje się w prawdziwe powody, dla których ludzie tu przyjeżdżają. Moje najlepsze dni łączyły krótką, zimną, ale wartą tego kąpiel z czymś zupełnie innym — rejsem z Pico, popołudniem na Flores w pogoni za wodospadami, powolnym spacerem wokół kraterowych jezior na São Miguel.

Jeśli chcesz przeżyć kontakt z morzem w towarzystwie i z mniejszą dozą improwizacji, rejs łodzią kończący się czasem w wodzie — jak rejs łodzią po Terceirze z przystankiem na pływanie — zdejmuje z ciebie kłopot znalezienia bezpiecznego miejsca wejścia, a przy okazji możesz mieć towarzystwo delfinów, co samo w sobie jest dobrym powodem, by tam popłynąć.

Żeby lepiej zrozumieć, co jeszcze dzieli tę wodę z tobą, warto zajrzeć do naszego przewodnika po obserwacji waleni i rejsu obserwacyjnego waleni i delfinów z São Miguel, zanim ustalisz plan podróży.

Nie każde dobre pływanie musi tu być oceaniczne. W chłodniejszy lub bardziej wietrzny dzień zamieniłem wybrzeże na kraterowe jezioro Lagoa do Fogo, do którego można dotrzeć na półdniowej wycieczce do Lagoa do Fogo z Ponta Delgada — nadal zimno, ale spokojniej, i to zupełnie inne odczucie niż otwarty Atlantyk.

Więc, czy warto?

Szczerze mówiąc, tak — ale najpierw przestaw sobie nastawienie. To nie są wakacje kąpielowe w takim sensie, w jakim są nimi Grecja czy Teneryfa, i jeśli przyjedziesz z takim oczekiwaniem, zimna woda i skaliste wejścia zostaną odebrane jako rozczarowanie, zamiast tym, czym naprawdę są: innym, dzikszym sposobem wejścia do morza. Jeśli plaże są dla twojej podróży szczególnie ważne, warto przejrzeć nasze zestawienie najlepszych plaż archipelagu oraz przewodnik po jego naturalnych basenach, które omawiają praktyczną stronę sprawy — dostęp, udogodnienia, które miejsca nadają się dla rodzin — a którą ten tekst celowo pomija.

Jeśli chcesz zobaczyć, co jest pod powierzchnią, a nie tylko unosić się na wodzie, snorkeling i nurkowanie są tu naprawdę doskonałe, mimo zimnej wody. A jeśli wciąż budujesz sobie obraz tego, czym różni się między sobą tych dziewięć wysp, dziewięć wysp w jednym zdaniu każda oraz czego nikt nie mówi o pogodzie na Azorach to dwa teksty, które chciałbym przeczytać przed swoją pierwszą podróżą.

Najczęściej zadawane pytania o pływanie na Azorach

Czy woda na Azorach jest wystarczająco ciepła do pływania?

Nie w sposób, jakiego można by się spodziewać po wyjeździe nad Morze Śródziemne czy na Wyspy Kanaryjskie. Nawet w szczycie lata Atlantyk rzadko przekracza tu kilkanaście stopni Celsjusza, a poza lipcem i sierpniem robi się jeszcze zimniej. Zabierz piankę, jeśli planujesz zostać w wodzie dłużej niż na chwilę.

Kiedy najlepiej pływać na Azorach?

Od końca lipca do września woda jest najmniej zimna, a morze zwykle najspokojniejsze — to wtedy większość odwiedzających próbuje pływania. Nadal nie jest ciepła — po prostu jest wtedy najmniej chłodna.

Czy na Azorach są piaszczyste plaże?

Kilka jest, ale to raczej wyjątek niż reguła. Większość wybrzeża to wulkaniczna skała, a pływanie oznacza tu zwykle wejście do głębokiej wody z bazaltu, a nie stopniowe brodzenie od piasku.

Czy bezpiecznie jest pływać w otwartym oceanie na Azorach?

Może być, ale warunki zmieniają się szybko i mocno różnią się w zależności od miejsca — to fala, prądy i śliskie skalne wejścia stanowią prawdziwe zagrożenie, bardziej niż zimna woda czy morskie zwierzęta. Pytaj miejscowych przed wejściem do wody w nieznanym miejscu i nigdy nie pływaj samotnie z odsłoniętego cypla.

Czy potrzebuję pianki, żeby pływać na Azorach?

Do czegokolwiek dłuższego niż krótki chlust wody — tak. Pianka o grubości 3 mm lub grubsza to standard wśród osób, które regularnie tu pływają, nawet latem.

Które wyspy są najlepsze do pływania w oceanie?

São Miguel, Faial i Pico mają dostępne skalne platformy i kilka osłoniętych zatoczek. Fajãs na São Jorge dodają zupełnie inną teksturę — płaskie lawowe półki tuż przy linii wody. Żadna z tych wysp nie zachowuje się jak klasyczny kierunek plażowy.

Czy Azory to kierunek na wakacje plażowe?

Nie w konwencjonalnym sensie. Ludzie przyjeżdżają tu dla wulkanów, waleni i zielonych krajobrazów, a pływanie jest czymś, co wpasowuje się w resztę planu, a nie głównym punktem programu.

tours.beaches-natural-pools

Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję, bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktowego dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce zbiórki, sfotografowane przez nas.