Wschód słońca nad Sete Cidades
Budzik, który wydawał się złym pomysłem
Nastawiłem budzik na godzinę, której istnienie zwykle ignoruję, gdzieś we wczesnych czwartych, w wynajętym pokoju w Ponta Delgada, który wciąż lekko pachniał wczorajszą kolacją. Pamiętam, jak leżałem tam przez całą minutę po dzwonku, negocjując sam ze sobą, czy zdjęcie krateru jest warte utraty snu. To nie była racjonalna decyzja. Wstałem mimo to.
To nie był mój pierwszy raz na São Miguel i teoretycznie wiedziałem już, jak wygląda Sete Cidades z widokówek: dwa jeziora, jedno zielone, jedno niebieskie, leżące wewnątrz starej wulkanicznej kaldery, jakby zaaranżowane przez scenografa. Nie wiedziałem jednak, i nikt mnie na to porządnie nie przygotował, jak to wygląda, gdy przyjeżdżasz, zanim ten obraz zdąży w ogóle zaistnieć.
Jazda pod górę w ciemności
Droga od strony Mosteiros była pusta w sposób, który wydawał się niemal nie fair, jakby wpuszczono mnie gdzieś przed godzinami otwarcia. Reflektory wyłapywały tylko żywopłoty i od czasu do czasu parę oczu przy poboczu — najczęściej krowy, stojące bliżej asfaltu, niż bym sobie życzył o tej porze, zagrożenie, o którym przewodniki po jeździe na tej wyspie słusznie ciągle przypominają. Trzymałem uchylone okna mimo zimna, bo chciałem słyszeć, co się da usłyszeć, a przeważnie była to cisza, potem wiatr, a potem gdzieś daleko w dole pies w wiosce, która jeszcze się nie obudziła.
Kiedy dotarłem do drogi wzdłuż krawędzi krateru, świat za oknem samochodu był czystą szarością. Nie nocną szarością, ale płaską, bezteksturową szarością chmury leżącej wprost na ziemi. Zaparkowałem, wysiadłem i widziałem może dwadzieścia metrów w każdym kierunku. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że mam przed sobą dwutysiącletni wulkaniczny krater z bliźniaczymi jeziorami, nie miałbym jak się z tym spierać — ale też nie miałbym jak tego potwierdzić.
To, co naprawdę dał mi krater
To jest część, w której chcę być szczery, bo większość tekstów o tym punkcie widokowym przeskakuje od razu do pięknego momentu. Przez prawie pół godziny stałem przy barierce z garstką innych wcześniewstających — parą mówiącą cicho po niemiecku, fotografem, który już rozstawił statyw i miał cierpliwość, którą podziwiałem — i patrzyliśmy, jak nic się nie dzieje. Mgła przesuwała się w wolnych, obojętnych zasłonach. Co jakiś czas przerzedzała się na tyle, by zasugerować jakiś kształt poniżej, ciemniejszą plamę, która mogła być wodą albo kolejnym fałdem zbocza, po czym znów się zamykała.
Przeczytałem wystarczająco dużo o pogodzie na Azorach przed wyjazdem, żeby wiedzieć, że to możliwe, a nawet prawdopodobne, ale czytanie o czymś i stanie w tym to dwie różne rzeczy. Przy tej barierce potrzebna jest szczególna cierpliwość, gotowość, by pozwolić górze zdecydować według własnego harmonogramu. Kto szuka tu pewności, szuka niewłaściwej rzeczy — ten krater nie jest ci nic winien, a praktyczny przewodnik po zwiedzaniu powie to samo, tylko prostszymi słowami niż ja.
Kolor, dla którego było warto
A potem, bez większego ostrzeżenia, przełamało się. Nie do końca — daleka krawędź krateru pozostała owinięta chmurą przez cały czas mojego pobytu — ale bezpośrednio pod nami otworzył się prześwit i przez może cztery minuty mogłem zobaczyć niebieskie jezioro, łapiące pierwsze płaskie złote światło pod niskim kątem, podczas gdy wstęga mgły wciąż leżała w poprzek jego środka niczym szew. Zielone jezioro pozostało ukryte za własną prywatną pogodą przez cały poranek. Słyszałem od innych odwiedzających, że mieli odwrotnie: jedno jezioro widoczne, drugie nie. Nikt, z kim rozmawiałem, nie opisał, że zobaczył oba, ostre i kompletne, za pierwszym razem.
Nie chodziło o to, że widok pasował do zdjęcia, które już miałem w głowie — nie pasował, wcale — ale o samo światło. Mgła robi coś ze świtem, czego czyste niebo zrobić nie potrafi: rozprasza złoto i róż w coś bardziej miękkiego, bliższego zmywanej plamie niż promieniowi, i przez te kilka minut cały krater wyglądał, jakby był oświetlony od środka, a nie z góry. Gonię za podobnym światłem na innych wyspach, a bardziej zorganizowane miejsca do fotografowania w całym archipelagu rzadko dają ten konkretny efekt, bo nie leżą wewnątrz żywej chmury.
Dlaczego znów nastawiłbym budzik
Zostałem, aż światło stało się zwyczajne — moment, w którym wschód słońca przestaje być wydarzeniem, a staje się po prostu porankiem — a potem zjechałem z powrotem obok tych samych krów, teraz widocznych, obojętnych i wreszcie porządnie oświetlonych. Nie zobaczyłem dwóch czystych jezior obok siebie. Dostałem cztery minuty jednego jeziora, sporo przesuwającej się szarości i zmarznięte ręce.
Zrobiłbym to znów przy następnej wizycie i prawdopodobnie zaplanowałbym wokół tego więcej czasu — porządny trzydniowy plan podróży zostawia miejsce, by spróbować dwa razy, jeśli pierwszy poranek zupełnie zniknie we mgle, czego napięty jednodniowy plan po prostu nie oferuje. Jeśli wolisz nie ryzykować z wynajętym samochodem i ciemną, nieznaną drogą, półdniowa wycieczka do krateru z przewodnikiem zajmie się za ciebie czasem i prowadzeniem, a kilku organizatorów oferuje wczesny wyjazd nastawiony specjalnie na złapanie krawędzi krateru, zanim później pojawią się autokary z turystami.
Jeśli chcesz później zejść do samej kaldery, a nie tylko patrzeć na nią z góry, wędrówka z przewodnikiem wokół jezior krateru zamienia ten sam poranek w coś dłuższego, a wycieczka buggy po krawędzi krateru pokonuje więcej terenu, niż udało mi się przejść pieszo, zanim zmarzły mi stopy.
Jest jeszcze szersza lista atrakcji w okolicy Sete Cidades poza samym wschodem słońca, a także dłuższy tekst o tym, co pogoda tutaj naprawdę robi przez cały rok, jeśli chcesz mieć mniej niespodzianek niż ja. Ale jeśli masz zapamiętać tylko jedno: nie jedź tam, oczekując widokówki. Jedź, oczekując pogody, i niech widokówka będzie premią, jeśli się zdarzy.
Więcej o tym, jak w ogóle powstał ten krater, znajdziesz w przewodniku o wulkanach i kraterach Azorów, warto go przeczytać przed wyjazdem, a jeśli zastanawiasz się, które tygodnie dają największe szanse, kiedy najlepiej odwiedzić Azory to bardziej przydatna lektura niż wszystko, co mogę ci powiedzieć po jednym mglistym poranku. Ciekawscy tego, jak w ogóle powstały te bliźniacze jeziora kraterowe, znajdą to wyjaśnione bardziej geologicznie gdzie indziej na stronie — ja tamtego ranka byłem zbyt zmarznięty, żeby myśleć o tektonice, i głównie wdzięczny za te cztery minuty, które dostałem.
Pytania o oglądanie wschodu słońca w Sete Cidades
O której godzinie naprawdę trzeba przyjechać, żeby zdążyć na wschód słońca?
Stanąłem przy krawędzi krateru jakieś czterdzieści minut przed oficjalnym wschodem słońca i nie skróciłbym tego czasu. Niebo zaczyna się zmieniać na długo przed tym, jak słońce pojawi się nad horyzontem, a światło w tym pierwszym odcinku bywa najładniejsze tego poranka.
Czy widok na bliźniacze jeziora jest gwarantowanie czysty o świcie?
Nie, i nikt uczciwy nie powie ci inaczej. Krater zatrzymuje wilgoć, a chmury nieustannie przetaczają się przez jego krawędź, więc możesz zobaczyć pełny widok, częściowy albo żaden tego konkretnego poranka.
Jak zimno jest tam przed świtem, nawet latem?
Wystarczająco zimno, byś ucieszył się z zabranej kurtki, niezależnie od prognozy dla Ponta Delgada. Wysokość, wiatr i przedświtowy chłód sumują się, a temperatura rośnie szybko dopiero, gdy słońce faktycznie wzejdzie.
Czy warto jechać, jeśli prognoza już pokazuje mgłę?
Myślę, że tak, ale nie obiecam ci widoku na jezioro. Niektóre z najbardziej uderzających chwil tam na górze to te, w których sama mgła jest głównym tematem, przesuwając się nad krawędzią krateru powoli, zamiast rozstępować się nad wodą poniżej.
Czy da się to zrobić bez wynajętego samochodu, czy tylko w zorganizowanej wycieczce?
Wycieczka rozwiązuje za ciebie problem z czasem, bo większość osób jadących na własną rękę i tak kończy na zgadywaniu godziny wyjazdu w ciemności. Kilka opcji półdniowych dociera na krawędź krateru wystarczająco wcześnie, by złapać pierwsze światło, a nie południowy tłum.
Który miesiąc daje największe szanse na czysty wschód słońca?
Żaden miesiąc tego nie gwarantuje, ale suchsze okresy latem statystycznie poprawiają szanse. Nawet wtedy lepiej liczyć się z możliwością chmur, niż zakładać, że data w kalendarzu naprawi za ciebie pogodę.
Atrakcje sezonowe na GetYourGuide
Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję, bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktowego dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce zbiórki, sfotografowane przez nas.


